Nie umarłem! Zdaję sobie sprawę, że rzadko tutaj jestem, wręcz w ogóle. Mam mało czasu (i także wiem, że to nie jest wytłumaczenie, bo "na wszystko można znaleźć czas"). Ale... powracam! Postaram się pokazać Wam czym się zajmuję. Tak w skrócie to: pracuję w firmie Wineland, która jest importerem win oraz prowadzę własną działalność - BarManierę. Staram się pogodzić te dwie (po trosze spójne) prace. Póki co jakoś daje radę! Jednak nie będę tutaj pisał tylko o swoich zajęciach ale i o pasjach. Właśnie z tego powodu założyłem tego bloga. Dzisiaj post na rozkręcenie. Taki od serca, żebyście wiedzieli co Was ominęło i co planuje. Zatem do dzieła. Na marginesie, nie jest łatwo wrócić na bloga, po taaaak dłuuuuuugiej przerwie. Mam nadzieję, że nie uśniecie przy tym poście!
Loading...
12 stycznia 2018
22 grudnia 2016
29 września 2016
#BarManiera Catering Barmański: elegancja i klasyka
Długo mnie tutaj nie było. Za co z góry chciałbym Was przeprosić.
W tym czasie pozmieniało się dużo. Remontowałem mieszkanie, miałem
przeprowadzkę i pracowałem nad własnym biznesem. Działo się. Na szczęście
wszystko udało się zrealizować, choć przy ostatnim punkcie wyliczanki muszę
zrobić pauzę. Tak, założyłem firmę, o której myślałem od wielu lat. Często
zmieniałem koncepcje, ale profil działalności, w zasadzie, został w pierwotnej
wersji. Zdecydowałem się kontynuować swoją pasje jaką jest barmaństwo i otworzyłem
firmę zajmującą się cateringiem barmańskim. Miałem dużo wątpliwości i długie
chwile zwątpienia. Nie mogłem zdecydować się jaki kształt nadać tej firmie. W
końcu moimi przemyśleniami podzieliłem się z rodziną. Z aprobatą przyjęli mój
pomysł. Podniosło mnie to na duchu. Gdy już wiedziałem, że chce robić właśnie
to, pozostało kilka niewiadomych. Jedną z nich była nazwa działalności.
Problemem podzieliłem się z moją dziewczyną i jej rodzicami. Po paru dniach
dostałem kilka propozycji nazwy firmy. Padło na nazwę BarManiera.
10 maja 2015
#pink lady: kwintesencja kobiecości w kieliszku
Parę dni temu podałem przepis na typowo męskiego drinka, Whisky Sour. Żeby nie pozostać dłużny płci pięknej przedstawiam dzisiaj na wskroś kobiecy cocktail. Pink Lady jest kwintesencją kobiecości w kieliszku. Piękny, przykuwający uwagę, słodki, ale stanowczy i wyraźny. Po prostu drink dla pięknych Pań.
04 maja 2015
#whisky sour: klasyczny twardziel
Trzeba pić czystą wódkę lub whisky, żeby być prawdziwym mężczyzną. Niestety ten stereotyp dalej panuje wśród panów. Na szczęście jest na to rozwiązanie, a jest nim Whisky Sour. To drink dla twardzieli. Kwaśny, gorzki, mocny. Nie ma z nim żartów. Oprócz tego z pewnością uchroni Was od "kaca" i wyleczy chrypkę. Czego chcieć więcej. Tylko pić.
29 kwietnia 2015
#grant's family reserve: tradycyjnie dobra nijakość
Gdy William Grant wprowadzał Grant's Family Reserve na rynek, nic nie wskazywało, że ta whisky odniesie tak ogromny sukces. Podobno pierwszą skrzynkę sprzedał jego zięć, Charles Gordon, dopiero przy 181. próbie! Jednak czas pokazał, że cierpliwość jest największą z cnót. Przez kolejne lata Grant's zdobywał coraz to nowych fanów. Dziś jest w pierwszej piątce najlepiej sprzedających się szkockich blendów na świecie. Ciekawe czym zasłużył na taki sukces. W ogóle czy na to zasługuje? O tym poniżej.
25 kwietnia 2015
#blueberry swizzle: leśne orzeźwienie
Początkowo chciałem zaprezentować Wam, już klasycznego, drinka Bramble. Jednak w żadnym z pobliskich sklepów nie mogłem kupić jeżyn. A, że z natury jestem leniem, nie chciało mi się dalej szukać. Postanowiłem, że zastąpię jeżyny borówkami. Ku mojemu zaskoczeniu był to całkiem dobry strzał. Tak mi to zasmakowało, że postanowiłem podzielić się z Wami tym przepisem. Nazwałem go #blueberry swizzle.




